Dobry podkład czyli który

Dziś dłuższy post o podkładach , które uzbierały mi się w ciągu ostatnich miesięcy.

Części się już pozbyłam, zacznę więc od tych, które nie do końca mi się sprawdziły, przechodząc do perełek, które zagoszczą u mnie na dłużej.

Podkłady

Revlon Nearly Naked

Zacznę od podkładu widocznego na pierwszym zdjęciu czyli Revlon Nearly Naked w kolorze Vanilla– czyli podkładu, o którym nie będę się za bardzo rozpisywać. Jest to podkład, który nie robi prawie nic…

+ ciekawy kolor Vanilla w żółtej tonacji

– bardzo płynny

– krycie bardzo słabe

– trwałość nijaka

– cena waha się w sklepów internetowych od 20zł po prawie 60 w stacjonarnych (!)

– denerwująca buteleczka bez pompki (zawartość trzeba wylewać na dłoń zresztą tak samo jak w Colorstay’u)

Przechodzimy do reszty podkładów 🙂

Avon Calming Effects

podklad avon

Nowy kultowy podkład z Avonu czyli Calming Effects to podkład rozświetlająco-antystresowy, ale w wersji niby matującej. Jeśli nie masz wymagającej cery, nie potrzebujesz mega krycia i trwałości, a jedynie ujednolicenia i wyrówania kolorytu – możesz po niego sięgnąć. U mnie nie było efektu WOW, dlatego jedno opakowanie to zdecydowanie za dużo do przetestowania. Jako konsultantka miałam możliwość wypróbować go za gorsze, poszedł w inne ręce, klientka jest z niego zadowolona 😉

Na twarzy wygląda bardzo w porządku 😉

– niedrogi ok 20-30zł w zależności od katalogu

– bogata gama kolorystyczna

– nie ciemnieje na twarzy, ładnie się stapia i ujednolica

– półpłynna konsystencja

– nie tworzy efektu maski

– średnie krycie w kierunku niskiego

– pompka niewygodnie dozuje produkt i trzeba co najmniej 6x nacisnąć, żeby „uzbierać” potrzebą ilość na całą twarz

– średnia trwałość

– średnie krycie

– nie matuje

Pharmaceris Fluid Korygująco-Ochronny

podklad pharmaceris

Pharmaceris Fluid Korygująco-Ochronny w kolorze 01 Ivory to produkt, który mnie bardzo pozytywnie zaskoczył i uważam, że wręcz należy go przetestować!

+ bardzo wysoki filtr 50

+ pięknie stapia się z cerą, nadaje promienny wygląd

+ kolor Ivory idealny dla mojej bladej  twarzy – nie odcina się na żuchwie i nie ciemnieje!

+ bardzo dobrze kryje!

+ nie tworzy maski

+ średnio gęsta konsystencja

+ cena ok 35-40zł

+ wygodne opakowanie z pompką próżniową przy jednym naciśnięciu wyciska idealną porcję produktu

– dostępne tylko 2 kolory Ivory i Sand, ale o dziwo bardzo fajnie dobrane

– zważył mi się ostatnie kilka razy co zdarzyło mi się chyba pierwszy raz w życiu ale było to przy upałach ponad 30 stopni!

Rimmel 25h

podklad rimmel

Rimmel 25h w kolorze 100 Ivory – czyli podkład, który niby jest ok, ale mnie nie zachwycił.

+ mocno kryje

+ ładnie ujednolica cerę

+ niby jest mineralny

+ nie tworzy maski

+ cena ok 40-50zł

+ wygodne opakowanie z pompką

– najjaśniejszy kolor jest sporo za ciemny…

– średnio trwały jak na te 25h podane przez producenta, zanika w ciągu dnia

Na koniec najlepsza dwójka, którą używam aktualnie zamiennie oraz mieszam i łączę w dowolnych proporcjach 😉

Pierre Rene Skin Balance

podklad pierre rene

Osławiony Pierre Rene Skin Balance w pięknym, naprawdę jasnym kolorze No 20 Champagne. Zdecydowanie to podkład, któremu będę wierna! Zresztą marka Pierre Rene zaskakuje mnie jakością w wielu, wielu produktach.

Zdjęcie  na twarzy niestety nie oddaje w zupełności podkładu, bo wygląda zdecydowanie lepiej!

+ świetna kolorystyka, w końcu znalazłam podkład dla mojej bladej cery, który się nie odcina od szyi!!!

+ bardzo dobre krycie

+ niesamowicie wyrównuje i ujednolica cerę

+ pięknie pachnie (tak karmelowo?)

+ niedrogi ( do 30 zł)

+ trwałość cały dzień!

+ ponoć wodoodporny (nie wiem, nie testowałam!)

+ wygodne opakowanie z pompką

– trochę klejący, ale po jakimś czasie zasycha

– można z nim przesadzić i stworzy maskę po przypudrowaniu

Max Factor Facefinity 3w1

podklad Max Factor

I na koniec moje odkrycie czyli Max Factor Facefinity 3w1 – podkład rzekłabym idealny,  gdyby nie te ciemne kolory…

+ wygodne opakowanie z pompką

+ wydajny, dzięki rzadkiej konsystencji

+ tworzy mega cienką, ale bardzo kryjącą warstwę!

+ bardzo długa trwałość, czyli cały dzień bez poprawek

+ pięknie ujednolica cerę

+ zasycha i niekoniecznie trzeba go przypudrować

+ cena w promocjach ok 30 zł (normalnie ok 60)

– może się zbierać w zmarszczkach (ja ich nie mam! :P)

– brak naprawdę jasnych kolorów

Swatche kolorów Max Factora, Pierre Rene i porównanie do Rimmella (te 3 aktualnie używam).

Podsumowanie – niżej widoczne podkłady czyli Pierre Rene i Max Factor oraz MPZ niewidoczny na zdjęciu (bo już oprózniony ;)) niech się staną koniecznością na Waszej liście zakupów! 🙂

 

Konturowanie czyli modelowanie twarzy

Po standardowym nałożeniu podkładu i przypudrowaniu cery, moim następnym krokiem jest nałożenie bronzera. Najbardziej skupiam się na wykonturowaniu kości policzkowych, mam wręcz tendencję do nadmiernego nakładania produktu w tym miejscu 😉 Tym co zostało na pędzlu muskam boki żuchwy, nos oraz czoło.

strobing

Drugim krokiem jest nałożenie rozświetlacza – najwięcej kładę go nad kościami policzkowymi oraz na skroniach uzyskując mokrą lśniącą taflę, następnie muskam łuk kupidyna nad górną wargą, brodę i na końcu nos tylko na jego czubku. Okolicę pod oczami rozjaśniam, ale już matowym produktem, bo drobinki podkreślają zmarszczki oraz opuchnięcia, z którymi ostatnio niestety budzę się coraz częściej. Trzeba pamiętać jednak, że wszelkie rozświetlacze uwypuklają stany zapalne, zaskórniki zamknięte i wszystko co wystaje z powierzchni skóry. Wiadomo więc, że najlepiej prezentują się na nieskazitelnie gładkiej skórze 🙂 Osoby mające cerę tłustą lub mieszaną, która mocniej błyszczy się w strefie T powinny ominąć nakładanie rozświetlacza na brodę, a nos musnąć jedynie na jego czubku lub wcale.

Ostatnim produktem jest róż i moim zdaniem jest to kosmetyk, który trzeba nauczyć się dostosowywać do swojej twarzy. Ja nakładam go tuż nad bronzerem, okrężnymi ruchami tworząc kształt jajeczka na policzku. Nie do końca sprawdza się tutaj nakładanie różu na najwyższą wypukłość policzka w momencie uśmiechu. W moim przypadku znalazłby się on zbyt blisko nosa i oka dając niekorzystny efekt. Zdecydowanie preferuję mocno lśniące róże, bowiem optycznie powiększają one policzki i nadają im pełniejszy kształt 😉

Kilka słów o pędzlach.

Pędzel do bronzera. Od dłuższego czasu używam Hakuro Tapered Kabuki F 68, uwielbiam bowiem precyzyjne pędzle do makijażu twarzy jak i oka, którymi mogę wykreować różne stopnie nasycenia produktu. Ten kształt ma ostrzej zakończony czubek i jest mocno zbity, dzięki temu jednym ruchem nakładam bronzer na całą twarz. Do dokładniejszego konturowania mniejszych części twarzy, np nosa można użyć pędzli do makijażu oka 🙂 Od razu mówię, że jest to dość trudny pędzel i trzeba się przyzwyczaić do jego kształtu, szczególnie gdy wcześniej używało się klasycznego skośnie ściętego pędzla do różu/bronzera. Ja jednak pozostanę już wierna na wieki pędzlom w tym kształcie 🙂

Pędzel do rozświetlacza. Jak widać kształt ma bardzo zbliżony do Hakuro, jest jednak odrobinę mniejszy i  świetnie się sprawdza do precyzyjnego nałożenia rozświetlacza np na łuk kupidyna lub nos. Ten pędzel był w zestawie chińskich pędzli no name

I na koniec pędzel do różu. Jak widać jest to również pędzel z mojego chińskiego zestawu 😉 Jest to pędzel o owalnym przekroju, zbitym włosiu i wielkościowo idealny do obszaru, na który nakładam róż. Wykonuję okrężne ruchy tym pędzlem i produkt naprawdę nakłada się sam! Już wiem, że nie wrócę do skośnie ściętych pędzli, które są w standardowych zestawach do makijażu twarzy 😉

W tym artykule https://www.wizazsklep.pl/blog/czyscic-pedzle-makijazu/ przeczytacie mój artykuł jak czyścić pędzle do makijażu.

Konturowanie twarzy – na czym polega?

Od jakiegoś czasu, o czym zresztą zapewne większość z Was słyszała, modne jest konturowanie twarzy za pomocą bronzerów lub w wersji trudniejszej za pomocą kremowych kamuflaży. I mimo ogłoszonego na urodowych portalach „konturowanie odchodzi do lamusa!”(które zastąpić miał strobing, czyli rezygnacja z bronzera na rzecz samego rozświetlacza) konturowanie nadal nie wychodzi z mody. Ale nie dajmy się ogłupić, wszystko trzeba jednak dopasować do swojej twarzy i typu urody 🙂 Dziś więc kilka słów jak mniej więcej konturować twarz i jak ja to robię w codziennym makijażu 😉 Przy okazji makijaż całej twarzy krok po kroku, dzięki czemu można zobaczyć moją codzienną transformację 🙂

konturowanie

Czemu służy konturowanie, nazywane również modelowaniem twarzy?

Ma za zadanie optycznie wyszczuplić twarz i zbliżyć do idealnego pożądanego kształtu owalu (ponoć ja taką mam). Ma też pogłębić naturalnie układający się światłocień na twarzy, bardzo często modelowaniem wyszczupla się nos – tutaj jednak chyba najbardziej można przesadzić i sprawić, że nos będzie wyglądał dużo gorzej niż wcześniej…

1. Makijaż zaczynam zawsze od nałożenia korektora na okolice oczu, podkładu, a następnie pudru na całą twarz – nie omijam brwi ani rzęs. Dzięki temu moje czarne z natury brwi wizualnie się rozjaśniają i łączą potem idealnie z produktem, którym je podkreślam, a brwi są pogrubione po wytuszowaniu. Na zdjęciu podkład jest ciemniejszy od naturalnego koloru mojej cery – już się tłumaczę. Po 1: nie opalam twarzy od kilku lat, zresztą ona też już nie chce się opalać 😉 Po 2: reszta ciała, głównie ręce czy dekolt, szczególnie po lecie są dość mocno brązowe (a wtedy robiłam zdjęcia do tego wpisu), dlatego też muszę wyrównać kolor twarzy, aby była spójna z szyją i dekoltem 😉

2. „Oczy są zwierciadłem duszy!” Jest w tym sporo prawdy, szczególnie w moim przypadku jako posiadaczki dość małych i wąskich oczków z opadającą powieką 😉 Makijaż – klasyczny, w odcieniach chłodnego brązu (wyglądających na zdjęciu jak szarość), brwi standardowo podkreślone Maybelline Color Tatoo 40 Permanent Taupe <3 Usta obrysowane konturówką i nałożona szminka, którą nazywam baby lips 😉

3. Ostatnim elementem jest właśnie konturowanie twarzy – na pierwszym zdjęciu nałożyłam rozświetlacz na czubek nosa, łuk kupidyna, brodę, łuki brwiowe oraz na szczyty kości policzkowych. Na 2 zdjęciu wykonałam pełne „książkowe” konturowanie bronzerem , czyli przyciemniłam górną część czoła, kości policzkowe zaczynając od najwyższego punktu i idąc w kierunku kącików ust, musnęłam boki nosa oraz brodę na kształt odwróconego trójkąta mniej więcej na wysokości kącików ust. Na co dzień jednak podkreślam jedynie kości policzkowe, sporadycznie musnę nos, ale on tego nie lubi 😉 Grzywka jest nieodłącznym elementem mojego wyglądu, z tego też powodu nie widzę sensu konturowania czoła – i szczerze nie podoba się to w moim przypadku. Efekt końcowy – twarz nabrała kształtu, przestała być płaska i jednowymiarowa. Istotne jest, aby bronzer był w odcieniu bardziej chłodnym.

Na czym polega konturowanie na mokro?

Zasady i miejsca przyciemniania poszczególnych części twarzy są te same – różni się jednak kolejność i produkty. Twarz modeluje się mocno kryjącymi podkładami, a najlepiej kamuflażami. Należy mieć 2 odcienie- sporo jaśniejszy i sporo ciemniejszy od koloru swojej skóry, które po nałożeniu na twarz w pierwszym kroku tworzenia makijażu łączy się ze sobą pędzlem do podkładu lub gąbeczką. Jest to jednak proces bardziej czasochłonny, mozolny, wymagający wprawy, aby przejścia kolorów były wręcz niewidoczne. Przykład konturowania na mokro na zdjęciu poniżej (konturowanie nie jest wykonane przeze mnie).