Konturowanie twarzy – na czym polega?

Od jakiegoś czasu, o czym zresztą zapewne większość z Was słyszała, modne jest konturowanie twarzy za pomocą bronzerów lub w wersji trudniejszej za pomocą kremowych kamuflaży. I mimo ogłoszonego na urodowych portalach „konturowanie odchodzi do lamusa!”(które zastąpić miał strobing, czyli rezygnacja z bronzera na rzecz samego rozświetlacza) konturowanie nadal nie wychodzi z mody. Ale nie dajmy się ogłupić, wszystko trzeba jednak dopasować do swojej twarzy i typu urody 🙂 Dziś więc kilka słów jak mniej więcej konturować twarz i jak ja to robię w codziennym makijażu 😉 Przy okazji makijaż całej twarzy krok po kroku, dzięki czemu można zobaczyć moją codzienną transformację 🙂

konturowanie

Czemu służy konturowanie, nazywane również modelowaniem twarzy?

Ma za zadanie optycznie wyszczuplić twarz i zbliżyć do idealnego pożądanego kształtu owalu (ponoć ja taką mam). Ma też pogłębić naturalnie układający się światłocień na twarzy, bardzo często modelowaniem wyszczupla się nos – tutaj jednak chyba najbardziej można przesadzić i sprawić, że nos będzie wyglądał dużo gorzej niż wcześniej…

1. Makijaż zaczynam zawsze od nałożenia korektora na okolice oczu, podkładu, a następnie pudru na całą twarz – nie omijam brwi ani rzęs. Dzięki temu moje czarne z natury brwi wizualnie się rozjaśniają i łączą potem idealnie z produktem, którym je podkreślam, a brwi są pogrubione po wytuszowaniu. Na zdjęciu podkład jest ciemniejszy od naturalnego koloru mojej cery – już się tłumaczę. Po 1: nie opalam twarzy od kilku lat, zresztą ona też już nie chce się opalać 😉 Po 2: reszta ciała, głównie ręce czy dekolt, szczególnie po lecie są dość mocno brązowe (a wtedy robiłam zdjęcia do tego wpisu), dlatego też muszę wyrównać kolor twarzy, aby była spójna z szyją i dekoltem 😉

2. „Oczy są zwierciadłem duszy!” Jest w tym sporo prawdy, szczególnie w moim przypadku jako posiadaczki dość małych i wąskich oczków z opadającą powieką 😉 Makijaż – klasyczny, w odcieniach chłodnego brązu (wyglądających na zdjęciu jak szarość), brwi standardowo podkreślone Maybelline Color Tatoo 40 Permanent Taupe <3 Usta obrysowane konturówką i nałożona szminka, którą nazywam baby lips 😉

3. Ostatnim elementem jest właśnie konturowanie twarzy – na pierwszym zdjęciu nałożyłam rozświetlacz na czubek nosa, łuk kupidyna, brodę, łuki brwiowe oraz na szczyty kości policzkowych. Na 2 zdjęciu wykonałam pełne „książkowe” konturowanie bronzerem , czyli przyciemniłam górną część czoła, kości policzkowe zaczynając od najwyższego punktu i idąc w kierunku kącików ust, musnęłam boki nosa oraz brodę na kształt odwróconego trójkąta mniej więcej na wysokości kącików ust. Na co dzień jednak podkreślam jedynie kości policzkowe, sporadycznie musnę nos, ale on tego nie lubi 😉 Grzywka jest nieodłącznym elementem mojego wyglądu, z tego też powodu nie widzę sensu konturowania czoła – i szczerze nie podoba się to w moim przypadku. Efekt końcowy – twarz nabrała kształtu, przestała być płaska i jednowymiarowa. Istotne jest, aby bronzer był w odcieniu bardziej chłodnym.

Na czym polega konturowanie na mokro?

Zasady i miejsca przyciemniania poszczególnych części twarzy są te same – różni się jednak kolejność i produkty. Twarz modeluje się mocno kryjącymi podkładami, a najlepiej kamuflażami. Należy mieć 2 odcienie- sporo jaśniejszy i sporo ciemniejszy od koloru swojej skóry, które po nałożeniu na twarz w pierwszym kroku tworzenia makijażu łączy się ze sobą pędzlem do podkładu lub gąbeczką. Jest to jednak proces bardziej czasochłonny, mozolny, wymagający wprawy, aby przejścia kolorów były wręcz niewidoczne. Przykład konturowania na mokro na zdjęciu poniżej (konturowanie nie jest wykonane przeze mnie).